Uroda,

Moje sposoby na regenerację włosów

Lato minęło szybko, jak wszystko co dobre. Zostawiło jednak po sobie ślad. Gdzie? na naszej skórze i włosach.

Dziś troszkę o tym pierwszym. Podzielę się z Wami jak ja dbam o włosy i jakich produktów używam i polecam. 🙂

Po lecie włosy są wypłowiałe, przesuszone i brak im odżywienia. W końcu kto by myślał cały czas o pielęgnacji kiedy wokół słonce, morze i wiatr we włosach. A to właśnie działa na nie najgorzej.

Warto być jednak być zdeterminowanym i dbać o włosy systematycznie, wtedy łatwiej będzie utrzymać je w dobrej kondycji.

Dla mnie pielęgnacja zaczyna się wieczorem. Włosy myję co 2-3 dni, a w wieczór poprzedzający mycie nakładam na nie olejek. Używałam różnych olejów, ale ten kaktusowy bardzo mi przypasował. Kupiłam go w sklepie z kosmetykami naturalnymi Helfy. Słyszałam też o olejku Sesa, podobno działa świetnie. Nie mogę się doczekać aż go wypróbuję. 🙂

Jeśli Waszym problemem nie jest kłopot ze skórą głowy lub wypadaniem włosów, lepiej nakładać go jakieś 15 cm od skóry głowy, aby dodatkowo nie przetłuszczać włosów.

Ja olejek trzymam całą noc, włosy zabezpieczam foliowym czepkiem i związuje gumką. Pamiętajcie! Im włoskom cieplej, tym olejek będzie lepiej działał.

Rano oczywiście myjemy. Czym? Tu przedstawię Wam szampon, który ostatnio bardzo mnie zaskoczył i absolutnie nie mam zamiaru go póki co zmieniać – Mane’n Tail, ja używam tego Deep Moisturizing.

Produkty tej firmy były kiedyś przeznaczone do pielęgnacji końskich grzyw. Okazały się jednak tak dobre, że dziś i my możemy z nich korzystać. Co obiecuje producent? Zatrzymanie wilgoci we włosach, wzmocnienie, a do tego zdrowy i lśniący wygląd. Ja jestem nim oczarowana, bo spełnia wszystkie obietnice, plus co dla mnie najważniejsze, w żaden sposób nie obciąża moich włosów.

Choć wiele osób myśli, że mieć gęste włosy to jak wygrać los na loterii, powiem jedno: nie do końca tak jest.

Choć kocham swoje włosy, wymagają one ogromu czasu i cierpliwości, nawet przy zwykłym czesaniu..

Mam grube i gęste włosy, ujarzmienie ich graniczy z cudem. Nie chcą się zakręcić, są niesforne, ciężkie i często bardzo suche. Ale pomimo to lubię gdy są długie, choć muszę bardzo o nie dbać.

Pewnie słyszeliście już o maskach Garniera Hair Food? Ostatnio zrobiło się o nich głośno i wcale się nie dziwie. Jest to mój nr 1. Z czystym sumieniem mogę polecić tą linię każdemu.

Jakie są plusy? Są to maski w 98% pochodzenia naturalnego, a poza świetnym składem, świetnie działają. Ja używałam odżywczej bananowej maski i wygładzającej z olejem z orzechów macadamia. Pierwsza, dla włosów bardzo suchych, rzeczywiście świetnie odżywia włosy, nie obciążając ich, a w dodatku pachnie naprawdę cudownie! Druga zaś, do włosów suchych i niesfornych to dla mnie najlepsza maska jakiej używałam. Faktycznie wygładza włosy, odżywia i sprawią, że staja się piękniejsze i przyjemniejsze w dotyku.

Masek można używać na 3 sposoby, właśnie jako maskę, odżywkę lub jako balsam po myciu.

Gdy włosy po myciu już wysuszymy, warto też wtedy o nie zadbać. Niczym skórę po kąpieli którą smarujemy balsamem, im również warto zapewnić nawilżenie. Zamiennie z powyższymi maskami stosuję balsam Biovax, który odbudowuje i nawilża włosy. Używam go tylko na końcówki aby ich nie obciążyć.

Troszkę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że zachęciłam Was do dbania o włosy. W końcu to nasz kobiecy atut, warto by włosy były piękne i zadbane. 😉 Dobrej nocki!

0no comment

writer

The author didnt add any Information to his profile yet