Uroda,

Z trądzikiem nie do twarzy

Każda z nas ma swoje wady i malutkie kompleksy. A to wąskie usta, a to duży nos, a to inne głupoty, którymi zawracamy sobie głowę dążąc do ideału.

Nie doceniamy siebie samych, a przecież każdą wadę można obrócić w zaletę. Każda rzecz sprawia, że jesteśmy wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju!

Gdy byłam nastolatką, nigdy nie martwiłam się o cerę, a tam krostka przy miesiączce każdemu może czasem wyskoczyć. Myślałam, że ten problem mnie nie dotyczy, a jednak..

Przyszedł po mnie w najmniej spodziewanym momencie. Po 20. roku życia. Zabrał pewność siebie, a w zamian dał lęk i wstyd przed otoczeniem- TRĄDZIK.

Nie jestem fanką lekarzy i farmakologii. Na początku próbowałam załatwić problem na własną rękę. Zioła, kosmetyki naturalne, zmiana diety, wyelminowanie laktozy, nic nie dawało rady, a problem się pogarszał. Kiedy miałam wrażenie, że już coś mi pomaga, nagle trądzik wracał ze zdwojoną siłą.

Zaczełąm myśleć, że to alergia. Piłam wapno, naturalny aloes, robiłam domowe maseczki, okłady.. I nic..

W końcu zaczęłam szukać pomocy w internecie. Kupować kremy, maści i próbować wszystkiego, DOSŁOWNIE. Był to etap, w którym wzrok każdego człowieka budził we mnie wstyd, a śmiech za plecami był oznaką, że to napewno śmieją się z mojej twarzy.

Zrezygnowałam z makijażu, aby skóra była dotleniona i lepiej się goiła. Problem nie zniknął. Nie pomogły nawet zabiegi u kosmetyczki. Pomijając aspekty estetyczne, trądzik wiązał się też dla mnie z ogromnym bólem.

W końcu odważyłam się pójść do lekarza. Wybrałam prywatnego dermatologa i w tamtym momencie naprawdę stwierdziłam, że zaufam medycynie, bo może to moja ostatnia deska ratunku..

Dermatolog zasugerował antykoncepcję hormonalną, ktorej jestem absolutnym przeciwnikiem, więc padło na antybiotyk i maści.

Po ponad pół roku brania antybiotyku, problem nie zniknął. Krosty nie były może już tak zaognione, ale wciąż nie schodziły z buzi. Za to ja zaczęłam bardzo źle się czuć.

Czułam jak antybiotyk wyniszcza mi organizm. Ja, która nigdy nie jestem przeziębiona, zachorowałam. Zaczęły doskwierać mi bóle żołądka. Nigdy wcześniej w życiu nie brałam żadnych lekarstw i wiedziałam, że antybiotyk to jedyna przyczyna. Czułam się coraz gorzej. Kuracja zakończyła się, a trądzik ani myślał się gdzieś wybierać.

Zrobiłam sobie przerwę od tego wszystkiego, zaczęłam myśleć, że może po prostu muszę zaakceptować fakt, że nigdy nie będę miała pięknej cery, nie ważne jak bardzo będę o nią dbała.

Któregoś razu koleżanka powiedziała mi, że w przychodni do której chodzi przyjmuje bardzo fajna lekarka i może ona mi pomoże lub chociaż zdiagnozuje.

A więc poszłam, w końcu co mi szkodzi.. Już i tak tyle wycierpiałam, że nowa diagnoza nie zrobi mi różnicy. Pani bardzo konkretna, zerkneła na moją twarz i powiedziała krótko: trądzik!

Przepisała mi Izotek. Powiedziała, że jest to jedyny lek, który leczy trądzik, a nie tylko objawy. W internecie naczytałam się sporo złych rzeczy na temat tego leku. Było tam dużo skutków ubocznych, depresja no i trzeba uważać, żeby nie zajść w ciąże w najbliższym okresie.

Lek brałam pół roku, może chwilkę dłużej. Na samym początku wysyp był niesamowity, ale potem wszystko zaczęło łagodnieć. Pierwszy raz od dłuższego czasu, zobaczyłam swoją skórę, czystą i promienną. To zmotywowało mnie do dbania o nią jeszcze bardziej.

Zainteresowałam się koreańską pielęgnacją, dzięki której o wiele łatwiej było mi pozbyć się blizn i przebarwień po trądziku.

Oto parę moich wskazówek:

  • Zawsze zmywajcie makijaż na noc!
  • Oczyszczanie i peelingowanie! Ja codziennie delikatnie myję i złuszczam naskórek szczoteczką Foreo, a peelingi robię 2 razy w tygodniu.
  • Tonizujcie! Buzia już czysta? Nie zapomnijcie aby utrzymać odpowednie pH skóry i zastosować tonik, najlepiej bez alkoholu.
  • Serum przed kremem! Zawsze używam kremu, rano i wieczorem, ale przed jego nałożeniem stosuję serum, aby dostarczyć skórze potrzebnych składników. Polecam Wam serum z wit. C, z propolisem, a także przed snem moje ulubione Advanced Night Repair od Estee Lauder.
  • Maseczki! Lubicie się czasem zrelaksować? Wasza skóra też. Dajcie jej 15 min, chociaż raz w tygodniu na relaks, nawilżenie.
  • Woda z cytryną i avokado! Są to owoce, których spożywanie napewno dobrze wpłynie na Waszą cerę.
  • Nie oszczędzajcie! Zamiast kupować kolejny podkład, zainwestujcie w pielęgnacje cery. Czasem warto wydać troszkę więcej i cieszyć się dobrym działaniem kosmetyków.

Bardzo fajny efekt po zaleczeniu trądziku dało też stosowanie peelingu z kwasem glikolowym od Iwostin.

Depresja spowodowana Izotekiem u mnie trwała krótko, może miesiąc-dwa, szybko przyszła, szybko poszła.

Dziś jestem szczęśliwa, przeszłam ten straszny okres i doceniam to jak wyglądam. Lubię siebie taką jaka jestem z każdą wadą. Przestałam się malować. Czuje się i jestem zdrowa, a to jest przecież najważniejsze. 😉

Jeśli i Wy macie trądzik, nie traćcie wiary. Wiem, że trzeba mieć dużo siły i wytrwałości, aby to przejść, ale ładna cera to najlepsza nagroda w tej walce. Mam nadzieję, że mój wpis pomoże w walce z chorobą i podniesie na duchu, bo wiem, że wsparcie i akceptacja ludzi jest chyba w tym temacie najważniejsza. Pamiętajcie! Jak ja dałam radę to Wy też! 😉

PS. nie mam dużo zdjęć z tego okresu, więc wstawiam tylko te które znalazłam, uwierzcie, że nie jest mi łatwo dzielić się z nimi światem.

0no comment

writer

The author didnt add any Information to his profile yet